Wigilijny barszczyk

Klasyka, na którą czekam cały rok

Rozpoczynamy przygodę z barszczem ok tydzień przed świętami. Obieramy buraki, kroimy na klocki i wkładamy do słoja, w którym ląduje też czosnek. Wszystko zalewamy wodą z solą (na 1 litr wody, 2 łyżeczki soli niejodowanej). Używam zwykłej wody z kranu, nie gotuję jej. Szczelnie zakręcam słój i odstawiam w ciepłe, nienasłonecznione miejsce. Po ok 5 dniach barszcz jest gotowy. Odcedzam i gotuję na wolnym  ogniu z liśćmi laurowymi, angielskim zielem i pieprzem. 

Przygotowania uszek zaczynam od zrobienia ciasta. Mąkę wyrabiam z gorącą wodą i olejem, tak by powstała plastyczna kulka. Zostawiam na chwilę pod przykryciem, w folii. Farsz jest banalnie prosty, bo grzyby gotuję i kroję bardzo drobno, łączę z podsmażoną na maśle cebulką i przyprawiam solą i pieprzem. Nic więcej nie potrzeba. Jest pycha. 

Ciasto wałkuję i wykrawam małe kwadraty, które wypełniam małą kulką farszu i formuje w zgrabne uszka. Następnie gotuję na bardzo wolnym ogniu. Można gotować na parze.

Wszystkie składniki są bezglutenowe. Dostępne w sprzedaży ze znakiem przekreślonego kłosa lub braku ostrzeżeń o śladowej ilości glutenu.

Zawartość węglowodanów w 100 g produktu:

mąka – 8-9 WW,

barszcz kiszony  100 ml-1 WW 

Dodaj komentarz